Przejdź do treści
Strona główna » Media » Życie uchodźców z Ukrainy w „Bratniaku”. Zapisy na pranie, ochrona przed budynkiem

Życie uchodźców z Ukrainy w „Bratniaku”. Zapisy na pranie, ochrona przed budynkiem

Cały artykuł: Wyborcza Olsztyn, 03.05.2022 rok

Komentarz Agaty Szerszeniewicz *
– Nie sztuką jest zgromadzić kilkusetosobową grupę w jednym miejscu i nie ująć tego prawnie jako ośrodek dla cudzoziemców. Sztuką jest za to wesprzeć każdą dorosłą osobę w taki sposób, aby mogła samodzielnie iść po drodze ku bycia niezależną. Jeśli jedna pani mówi, że nie jest w stanie dogadać się z osobami, które przychodzą im pomóc, bo one nie mówią płynnie po ukraińsku lub rosyjsku, a ona nie mówi po polsku. Jeśli inna pani mówi, że nie mają kuchni i lodówek, a jedzenie, które jest im dostarczane, nie jest dostosowane do wieku dzieci. Jeśli stoi przede mną pani, która mówi, że ma tylko to ubranie, które ma teraz na sobie. Jeśli słyszę, że jeszcze kolejna pani nie wie, gdzie szukać pracy i jak zrobić PESEL. Jeśli czytam ogłoszenie, że jest jeden mop na piętro, sama nie mogę zlokalizować czajnika i w dodatku wnioskuję, że dostęp do internetu ma się tylko, jeśli kupiło się i zarejestrowało polską kartę telefoniczną – to widzę dramat osób, które mają tymczasowo dach nad głową, ale za to są w sytuacji, w której nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Każda i każdy z nas chce mieć wpływ na własne życie i być osobą niezależną. Opisane problemy można rozwiązać, chociażby spotkaniami prowadzonymi przez mówiące płynnie po rosyjsku lub ukraińsku osoby, na których byłyby udzielane niezbędne informacje o kluczowych miejscach w Olsztynie po to, żeby osoby z Ukrainy mogły same polepszać swoją sytuację. Wymaga to jednak rozwiązań systemowych i znacznie lepszej koordynacji. Osoby, które przybyły do nas z Ukrainy (przynajmniej te, z którymi miałam kontakt przez ostatnie kilka tygodni), są naprawdę wdzięczne za pomoc udzieloną im przez mieszkanki i mieszkańców Polski. Obudziły się z dnia na dzień w innym kraju, bo ich własny jest niszczony. Jest to dla nich trudne. Czas na działania na poziomie samorządowym i rządowym, które muszą być planowane z głową.